^ Back to Top

Wspomnienia o tych, którzy odeszli

Wielu nauczycieli na trwałe zapisało się w dziejach liceum i Mrozów.

Wszyscy kształtowali serca i umysły młodzieży.

 


ArcyzZYGMUNT ARCYZ

Urodził się 4 maja 1914 roku w Warszawie, zmarł 17 grudnia 1987 roku w Warszawie, pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Był synem Franciszka i Szarloty Arcyzów. Już w wieku sześciu lat pod okiem ojca ‑ kapelmistrza wojskowego i kompozytora rozpoczął edukację muzyczną. Uczył się teorii muzyki i gry na skrzypcach. Naukę wstępną odebrał w domu rodzinnym.

Następnie uczęszczał do Gimnazjum Państwowego im. Tadeusza Kościuszki w Łomży. Jako uczeń szóstej klasy tego Gimnazjum prowadził chór męski i szkolną orkiestrę dętą (sam grał w niej na kornecie). W 1932 roku po uzyskaniu Świadectwa Dojrzałości rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej, zajmując się tam drugą obok muzyki pasją: radiotechniką. Wkrótce jednak zdecydował się na inną drogę: wzorem ojca wstąpił do Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. W 1935 roku podjął studia wyższe w Szko­le Głównej Handlowej w Warszawie. W latach 1935‑36 pracował w Polskich Kolejach Państwowych, Junackich Hufcach Pracy w Warszawie i Poznaniu prowadząc działalność oświatowo- kulturalną i organizując zespoły chóralne.

Kampanię wrześniową 1939 r. przebył w stopniu podporucznika. Wzięty do niewoli na Lubelszczyźnie został internowany w obozie jenieckim Kraków-Łobzowo. Po zwolnieniu z obozu ukrywał się w Warszawie. W czasie Powstania Warszawskiego został aresztowany przez Niemców i wywieziony do Frankfurtu nad Menem. Pracując tam fizycznie jako szklarz, konspiracyjnie zorganizował chór, który podtrzymywał na duchu więzionych Polaków. Do jego repertuaru wprowadził przede wszystkim pieśni patriotyczne i narodowe, a także kolędy i pastorałki. Po wyzwoleniu Frankfurtu przez wojska amerykańskie zarejestrował się w Komisji Wojskowej Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i został zatrudniony przez Zarząd Wojskowy Palatynatu Reńskiego jako członek personelu Pomocniczej Kadry Cudzoziemskiej. Organizował obozy dla przesiedleńców. Jako z-ca szefa obozu zajmował się sprawami szkolenia zdemobilizowanych Polaków zdecydowanych na emigrację. Korzystając z pomocy UNRRA odbył dwuletnie studia muzyczne w klasie śpiewu chóralnego przy Miejskiej Wyższej Szkole Muzycznej w Koblencji. Cały czas pracował jako dyrygent chórów w obozach dla wysiedleńców.

Po zdemobilizowaniu w 1947 roku powrócił do Polski i osiadł w Szczecinie, pra­cował tam w NB, prowadził też ożywioną działalność w amatorskim ruchu śpiewa­czym. Na początku lat pięćdziesiątych powrócił do rodzinnego miasta. Pracował w sekcji kulturalnej CRZZ, współpracował z Polskim Radiem. Podjął wtedy pracę nauczycielską w Liceach Ogólnokształcących: w Piasecznie, Mińsku Mazowieckim, Sulejówku, Mrozach. Prowadził lekcje wychowania muzycznego, chór, zespół muzyczny. Był bardzo zaangażowany w pracę z uzdolnioną młodzieżą. Po kilku latach intensywnych przygotowań odniósł sukcesy na skalę krajową. W 1973 i w 1976 roku zespoły LO w Mrozach wystąpiły w finałowym koncercie na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Wspaniale przygotowane muzycznie i choreograficznie dynamiczne czastuszki (1973) i występ sekstetu (1976) oczarowały publiczność, jury i dziennikarzy, którzy swym laurem obdarowali występujących.

W roku 1978 Zygmunt Arcyz odszedł na emeryturę, dalej jednak, choć w zmniejszonym wymiarze, pracował w LO w Mrozach, a także jako dyrygent chó­ru akademickiego Wyższej Szkoły Rolniczo‑Pedagogicznej w Siedlcach oraz Woj­skowej Akademii Technicznej w Warszawie.

W szkołach, w których pracował, przygotowywał wspaniałe uroczystości szkol­ne, dbał nie tylko o oprawę muzyczną, ale nadawał im wspaniałą, niepowtarzalną atmosferę. W historię LO w Mrozach wpisał się nie tylko jako wybitny nauczyciel, ale także jako autor hymnu szkoły. Swoim wychowankom przekazał nie tylko za­miłowanie do muzyki. Sam dawał przykład zdrowego trybu życia, aktywnego wypo­czynku, dobrej książki i potrzebę samodoskonalenia się. Sam do końca życia za­chował tężyznę fizyczną, sprężystą, wysportowaną sylwetkę, radość życia i życzli­wość wobec ludzi. Wierny został również wojsku, organizując imprezy związane z historią polskiego oręża.

Za długie lata pracy z młodzieżą odznaczany i wyróżniany: Nagrodą Ministra Oświaty i Wychowania I stopnia, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Na­rodowej, Medalem Zwycięstwa i Wolności, Złotą Odznaką Zasłużonego dla Woje­wództwa Warszawskiego, Odznaką Grunwaldzką.

 


BaranowskaJANINA BARANOWSKA (1912 - 1992)

Urodziła się w 1912 roku w Petersburgu w rodzinie inteli­genckiej, jako wnuczka powstańca z 1863 roku i zesłańca. W grodzie nad Newą spędziła pierwsze lata swego dzie­ciństwa. Tam nauczyła się lepiej mówić po rosyjsku niż po polsku, chociaż w domu rodzinnym zachowywano polskie tradycje.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości cała rodzina powróciła do kraju i osiedli­ła się w małym polsko‑żydowskim miasteczku - Kobryniu. Tam Pani Baranowska spędziła resztę dzieciństwa i wczesną młodość. Jako 10‑letnia dziewczynka przeżyła dramat osobisty. W ciągu jednego roku straciła oboje rodziców. Po tej tragedii pozna­ła gorycz sierocego życia. Do ukończenia gimnazjum pozostawała na wychowaniu ciotki nauczycielki. Po zdaniu matury opuściła Kobryń, wyjechała do Warszawy i tam zapisała się na studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Był to bardzo trudny okres w jej życiu. Utrzymywała się z korepetycji, a w czasie wakacji wyjeżdża­ła na tzw. „kondycje" do ziemiańskich dworków. W zamian za mieszkanie i wyżywie­nie pracowała jako guwernantka i opiekunka dzieci państwa, u których przebywała. W 1936 roku ukończyła studia, powróciła do Kobrynia i tam otrzymała posadę bez­płatnej praktykantki w Szkole Podstawowej. Dopiero w późniejszym okresie, dzię­ki protekcjom różnych wpływowych osób, udało się jej znaleźć płatną pracę.

Tuż przed wybuchem wojny zamierzała wyjść za mąż za oficera polskiego wojska. Odłożyli jednak ślub, bo, jak powszechnie sądzono, wojna miała trwać krótko, naj­dłużej trzy tygodnie. Nie spotkali się już nigdy. Pani Baranowska pozostała zawsze wierna swemu narzeczonemu i do końca życia samotna. Po zajęciu przez Rosjan Kobrynia postanowiła uciec do Warszawy, gdzie mieszkał jej brat. Zrealizowała ten zamiar, pokonując wiele trudności.

W Warszawie przeżyła gehennę powstania, a potem, jak wszyscy warszawiacy, obóz w Pruszkowie. Po wojnie pracowała kolejno w różnych liceach: w Puławach, Opolu Lubelskim, Dęblinie, w Pułtusku, w Grójcu i wreszcie w Mrozach, gdzie pozostała do końca swojej pracy zawodowej i właściwie do końca życia. Chora i coraz bardziej niedołężna, ostatni rok spędziła w Warszawie w Domu Zasłużonego Nauczyciela. Zmarła w Warszawie 9 stycznia 1992 roku. Została pochowana na cmentarzu bródnowskim.

Pani Janina Baranowska była dobrym i szlachetnym człowiekiem, osobą religijną, głęboko wierzącą, wierną zasadom moralnym, patriotką. W jej biografii można od­naleźć odbicie tragicznych losów wielu pokoleń Polaków. Zawsze były jej bliskie sprawy Polski i Polaków. Wszelkie te wartości moralne i patriotyczne, jakim hołdo­wała przez całe swoje życie, starała się przekazać i wpoić swoim uczniom. W Lice­um w Mrozach przepracowała 20 lat (1951‑1971). Uczyła przede wszystkim języka polskiego, ale też łaciny, historii i języka rosyjskiego. Wychowała i wykształciła wie­le pokoleń młodzieży. W dowód uznania otrzymała Dyplom z okazji XX‑lecia pracy w Polsce Ludowej.

 


BracławskiALOJZY BRACŁAWSKI

Urodził się 28 października 1896 w Medwedówce na Podolu. Zmarł 15 grudnia 1977, pochowany na cmentarzu w Mrozach.

Urodził się w rodzinie wielodzietnej, jako najmłodszy syn Jana i Marceliny z Gołdzickich. Osierocony w młodym wieku, dzięki pomocy starszej sio­stry, skończył w 1912 roku szkołę miejską w Chmielniku. Ze względu na trudną sytuację rodzinną wcześnie podjął pracę zarobkową w charakterze kancelisty u notariusza Roszewskiego w Latyczowie.

W 1915 roku powołany do wojska rosyjskiego odbywał służbę do zakończenia wojny w 1918 roku. Kiedy zaistniały możliwości, wstąpił do wojska polskiego i słu­żył w nim do 1920 roku. Po zakończeniu służby wojskowej zdecydował się na wyjazd do Kowla i tam rozpoczął pracę w Gimnazjum Państwowym, w charakterze sekre­tarza. Pracując, w roku 1924 rozpoczął naukę w systemie kursowym, przygotowują­cym słuchaczy do egzaminu dojrzałości o profilu humanistycznym. We wrześniu 1927 roku, jako ekstern, zdał maturę przy Kuratorium Wołyńskiego Okręgu Szkol­nego w Równem.

W 1927 roku wyjechał do Warszawy. Wynajął mieszkanie przy ulicy Koszyko­wej i pracując w banku, uczęszczał do Wyższej Szkoły Handlowej. W 1933 roku zdał egzaminy w zakresie trzyletnich studiów i w uczelni przemianowanej na Szko­łę Główną Handlową otrzymał dyplom. Powrócił do Kowla, by tutaj, jako nauczy­ciel przedmiotów zawodowych wykładać w Szkole Handlowej.

W Kowlu poznał przyszłą żonę Irenę. W roku 1935 wyjeżdżają w jej rodzinne strony do Mrozów i w 1935 roku w kościele parafialnym w Cegłowie zawierają związek małżeński.

W pobliskiej Mieni w latach 1927-1928 Warszawska Dyrekcja Miejskich Tram­wajów wybudowała, w pięknie zalesionym terenie, zamiejską kolonię, dla ok. 100 dzieci swoich pracowników. Dzieci przyjeżdżały, dla poprawy zdrowia, na dwutygo­dniowe turnusy, nie przerywając nauki. Wykładowcami byli nauczyciele z Gimna­zjum Męskiego im. Wojciecha Górskiego w Warszawie. Alojzy Bracławski był ad­ministratorem i nauczycielem tej „leczniczej" szkoły, aż do rozpoczęcia wojny 1939 roku. Pamiętający dyrektora uczniowie bardzo ciepło wspominają tamten okres oraz swojego wychowawcę i nauczyciela. Obecnie, pomieszczenia dawnej szkoły Zajmuje Dom Pomocy Społecznej „Jedlina".

W czasie wojny grono nauczycieli organizuje w Mrozach komplety tajnego na­uczania. Wśród pierwszych pedagogów jest i Alojzy Bracławski. Wraz z żoną Ireną prowadził również tajne komplety w Cegłowie. Kiedy w Mrozach już po wyzwoleniu rozpoczyna działalność Gimnazjum i Liceum, był jednym z pierwszych wykładowców matematyki.

Po śmierci Franciszka Mondziełewskiego, który wraz z rodziną został zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach, 16 kwietnia 1946 roku objął piastowane przez niego stanowisko dyrektora szkoły.

W następnym roku Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego powierza Alojzemu Bracławskiemu stanowisko dyrektora Państwowego Gimnazjum Han­dlowego i Państwowego Liceum Administracyjnego w Mińsku Mazowieckim. Sta­nowisko to pełnił nieprzerwanie, aż do odejścia na emeryturę w 1967 roku. Jako wykładowca przedmiotów zawodowych w szkołach dziennych i na Wydziale Zaocz­nym uczył: arytmetyki, matematyki, księgowości, organizacji przedsiębiorstw, orga­nizacji gospodarki narodowej, planowania i statystyki, biurowości i koresponden­cji. Będąc na emeryturze, nauczał jeszcze do roku 1975.

Wśród wielu zasług Dyrektora, docenianych przez zwierzchnie władze szkolne, w kształceniu młodzieży dla potrzeb spółdzielczości i rolnictwa należy podkreślić - pozyskanie środków finansowych i wybudowanie nowej szkoły przy ulicy Kazikowskiego. Fundatorem nowego obiektu szkolnego została Centrala Rolnicza Spółdzielni „Sa­mopomoc Chłopska" w Warszawie.

W 1968 roku, w nowej szkole, odbyły się uroczystości związane z 20‑leciem CRS‑u, na których nastąpiło pożegnanie wieloletniego i zasłużonego Dyrektora naszej szkoły.

We wspomnieniach absolwentów, także społeczności Mrozów i Mińska Mazowiec­kiego dyr. Alojzy Bracławski jawi się jako świetny organizator, pedagog oraz wspa­niały człowiek i wzór wychowawcy młodzieży, dla której poświęcił całe życie, za­wsze elegancki, o wysokim stopniu inteligencji i kultury osobistej, wrażliwy na krzywdę ludzką. Nie da się zapomnieć, że razem z żoną Ireną z własnych funduszy kupowali ciepłą odzież na zimę dla najbiedniejszej młodzieży, przeważnie sierot, których rodzice zginęli w czasie II wojny światowej. Był członkiem ZNP. Wraz z małżonką brali aktywny udział w rejonowych konferencjach pedagogicznych or­ganizowanych przez związek.

Za wybitne osiągnięcia w pracy zawodowej, związkowej i społecznej został odzna­czony: Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką ZNP, Złotą Odznaką „Zasłużony dla Ruchu Spółdzielczego".


BukowskiFRANCISZEK BUKOWSKI

Urodził się 1 stycznia 1935 r. w Patoku woj. kieleckie. Zmarł w maju 2000, pochowany na cmentarzu w Mrozach.

Po ukończeniu szkoły podstawowej w rodzinnym Patoku, naukę kontynuował w Liceum Pedagogicznym w Busku Zdroju. W 1957 roku ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, w 1974 roku - Wydział Pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim, w 1976 roku - Podyplomowe Studium w zakresie organizacji oświatą, a w 1977 roku geografię na Uni­wersytecie Łódzkim.

W 1957 roku przybył do Mrozów i został nauczycielem w Liceum Ogólno­kształcącym. Był wspaniałym człowiekiem, niezwykle pracowitym, zaangażowanym nauczycielem. Pamięta go ogromna rzesza uczniów i wychowanków. Ten wybitny pedagog i wychowawca był przede wszystkim wymagający od siebie i innych, sta­nowczy i konsekwentny, jednocześnie sprawiedliwy i obiektywny. W kłopotach był doradcą i przyjacielem, za dobrą naukę i pracę chętnie nagradzał. Sam wszech­stronnie wykształcony, inteligentny i oczytany, cenił u ludzi mądrość życiową i za­chęcał do nauki.

W latach 1970-1974 Franciszek Bukowski był zastępcą dyrektora, a od 1974 do 1991 roku Dyrektorem LO w Mrozach. Zawsze troszczył się o szkołę i otoczenie. Był bardzo dobrym organizatorem, prawdziwym menadżerem. Jego zdolności strategicznego myślenia i zarządzania pomogły stworzyć kompleks budynków, który służy do dziś społeczności lokalnej. Prace rozpoczął od remontu budynku szkolnego. Wymieniono dach i centralne ogrzewanie. Mimo braku pieniędzy na oświatę, dyrektor Bukowski potrafił je zdobywać na dalsze niezbędne inwestycje. Przybyły trzy nowe sale lekcyjne i scena, tak bardzo potrzebna, szczególnie, gdy w szkole kwitnie życie kulturalne. W 1977 roku oddano do użytku Dom Nauczyciela, który rozwiązał problemy mieszkaniowe wielu rodzin nauczycielskich. Po dwóch latach powstała szatnia i nowy internat. Ponad 100 uczniów ze starego, drewnianego baraku, którego jeden pokój mieścił kilkanaście osób, przeniosło się do małych, dwu- lub trzyosobowych pokoi z łazienkami i ciepłą wodą. Na początku lat 80 powstał zsyp na 300 ton opału, przybyła stacja trafo i ogrodzono teren szkoły. Pracowity i za­angażowany, swą aktywnością zarażał nie tylko nauczycieli i rodziców, ale także uczniów. Był autorytetem dla młodzieży, stosował cenną metodę pedagogiczną -wychowanie przez pracę. Jego wychowankowie do dziś sumiennie wykonują swoją pracę, pełnią znaczące role społeczne i zajmują ważne i odpowiedzialne stanowiska.

W 1977 roku szkoła otrzymała sztandar. Zintegrował całą społeczność Mrozów wokół tej sprawy. Od tej pory z jego inicjatywy wprowadzony został szkolny cere­moniał: hymn napisany przez nauczycieli: Wandę Rutkową z muzyką Zygmunta Arcyza, zwyczaj ślubowania klas pierwszych i składania uroczystego przyrzeczenia maturzystów.

Franciszek Bukowski, do końca aktywny, miał wiele pasji. Największą z nich był sport. Bardzo dbał o stadion i boisko szkolne, gdzie wraz z młodzieżą grał w pił­kę nożną. Zimą bardzo lubił jeździć na łyżwach i grać w hokeja. Potrafił zachęcić młodzież do uprawiania sportów zimowych. Co roku na boisku szkolnym organi­zował lodowisko, które ściągało młodych i dorosłych. Wszystkich zaangażowanych nauczył jeździć i tańczyć na łyżwach, a chętnych z roku na rok przybywało. Widząc zainteresowanie tą dyscypliną sportu, wciąż zabiegał o nowe buty z łyżwami. Dru­gą jego pasją był taniec. Mimo wielu zajęć i obowiązków, zawsze znajdował czas, aby uczyć młodych tańczyć, i to nie tylko poloneza przed studniówką. Uważał, że taniec jest potrzebną umiejętnością w życiu każdego człowieka. Jego wychowanko­wie musieli umieć tańczyć walca, polkę i mazura - tańce polskie, narodowe.

Był inteligentny, towarzyski i dowcipny, miał wciąż nowe pomysły, nie było czasu na nudę. Cenił kreatywne, twórcze życie, swoją aktywnością i optymizmem za­rażał innych. Nie sposób nie zgodzić się z jego życiowym credo, że tylko człowiek aktywny czuje się potrzebny innym.

W maju 2000 roku, w wieku 65 lat zmarł człowiek, który na zawsze pozostanie w pamięci nie tylko tych, którzy go znali. Pozostawił dzieło i pamięć w sercach wielu pokoleń.

Na cmentarzu w Mrozach żegnała go liczna rzesza przyjaciół i nauczycieli miej­scowych i okolicznych szkół, uczniowie z rodzicami oraz społeczeństwo Mrozów.

 


CiąćkaSTANISŁAW CIĄĆKA

Urodził się 4 października 1903 roku w Łukówcu pow. mińskim. Zmarł 2 czerwca 1973 roku. Spoczywa na cmentarzu w Rembertowie.

Pochodził z rodziny chłopskiej. W 1924 roku ukończył Gimnazjum Męskie im. Hetmana Stefana Żółkiewskiego w Siedlcach. Po odbyciu służby wojskowej ukończył roczny Kurs Pedagogiczny w Zamościu. Pracę zawodową rozpoczął w 1928 roku w Publicznej Szkole Podstawowej w Mrozach, gdzie pracował 10 lat, równocześnie studiując. W 1938 roku ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim im. Józefa Piłsudskiego. W 1938 roku rozpoczął pracę na stanowisku kierownika Publicznej Szkoły Powszechnej nr 4 w Rembertowie. Zorganizował tajne nauczanie i był współtwórcą organizacji ROMB (Stowarzyszenie Szarych Szere­gów). Był budowniczym szkół: w Sadownem (ukończył w 1947 roku budowę rozpo­czętą przed wojną), w Mrozach - budynek dla Liceum Ogólnokształcącego im. Ada­ma Mickiewicza. W 1954 roku, pełniąc funkcję p. o. dyrektora, a od 1961 dyrektora Liceum Ogólnokształcącego w Sulejówku, także pobudował nową szkołę. Był człon­kiem Mazowieckiego Towarzystwa Kultury, przewodniczącym Towarzystw: Przyjaciół Mińska Mazowieckiego i Powiatu

Odznaczenia:
Złoty Krzyż Zasługi
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Złota Odznaka ZNP
Złota Odznaka: Zasłużony dla Warszawy i Województwa Warszawskiego
Zasłużony Działacz Ruchu Spółdzielczego
Honorowy tytuł: „Zasłużony dla Miasta Sulejówek”

 


GembalFRANCISZEK GEMBAL (1905 -1985)

Urodził się 1 marca 1905 roku w Końskowoli, w powiecie puławskim, w rodzinie chłopskiej. Uczęszczał do męskiego Gimnazjum „Szkoła Lubelska" w Lublinie oraz Gimna­zjum Państwowego im. Księcia Adama Czartoryskiego w Puławach. Maturę zdał w 1925 roku. W 1933 roku ukończył ma­tematykę na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskie­go, uzyskując absolutorium i zdając 4 egzaminy magisterskie. Końcowy egzamin uproszczony zdał w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie w 1953 roku. Ponad­to w 1947 roku złożył eksternistyczny egzamin dojrzałości w Liceum Pedagogicznym w Siennicy, co dało mu uprawnienia do nauczania w publicznych i prywatnych szko­łach powszechnych.

Pracę w zawodzie nauczycielskim rozpoczął w 1944 roku. W latach 1944-1946 pra­cował jako nauczyciel w miejscowości Turze koło Radzymina. W latach 1946-1947 był nauczycielem w Kałuszynie.

W Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach rozpoczął pracę w 1948 roku. Był na­uczycielem matematyki a także przez pewien okres wicedyrektorem i kierowni­kiem internatu. Na emeryturę przeszedł w 1970 roku. Zmarł 10 października 1985 roku. Został pochowany na cmentarzu w Mińsku Mazowieckim. Pan Franciszek Gembal to postać niezwykle barwna. Stosował własne, niekonwencjonalne metody nauczania matematyki. Z wykształcenia matematyk, z zamiłowania humanista i po trosze filozof miał bardzo oryginalne podejście do życia i ludzi. Odznaczał się du­żym poczuciem humoru, potrafił żartować nie tylko z innych, ale przede wszystkim z siebie. Zachowanie jego cechowała żywiołowość, spontaniczność, a czasami wręcz nieprzewidywalność. Był daleki od tak typowej dla matematyków dokładności i skrupulatności. Z jego osobą wiąże się wiele zabawnych anegdot. W pamięci uczniów i wychowanków na zawsze pozostanie postacią niebanalną.

 


MasłowskiALOJZY ROMAN MASŁOWSKI

Urodzony 22 czerwca 1929 r. w Toruniu. Zmarł na atak serca 25 lutego 1996 roku. Pochowany na cmentarzu w Mrozach

Specjalista w zakresie filologii niemieckiej otrzymał w 1959 roku dyplom ukończenia studiów wyższych na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Odznaczony Złotą Odznaką ZNP w 1977, Złotym Krzyżem Zasługi -1976, Nagrodą drugiego stop­nia Ministra Oświaty i Wychowania - 1974, Nagrodą Kuratora Oświaty i Wychowania w Siedlcach - 1981.

Pracę zawodową rozpoczął jako pracownik Zarządu Miejskiego w Chojnicach, później pracował w Oddziale Powiatowym Banku Rolnego w Chojnicach. W latach 1955 - 1958 nauczyciel języka niemieckiego w Liceum Ogólnokształcącym w Wysokiem, od 1 września 1958 na stałe w LO w Mrozach. Stale doskonalił warsztat pracy, wielokrotnie uczestniczył w międzynarodowych szkoleniach i kursach językowych.

Przez wiele lat prowadził Szkolne Schronisko Młodzieżowe, był opiekunem samorządu szkolnego i sklepiku.

Mimo, że pochodził z Pomorza, pokochał Mrozy i osiedlił się tu na stałe. W 1957 roku założył rodzinę, ożenił się z Zofią z d. Kobylańska. Ich jedyna córka, Grażyna obecnie kontynuuje rodzinną tradycję, jest nauczycielem w Zespole Szkół w Mrozach.

Zawsze przygotowany, przychylny młodzieży, chętny do wszelkiej działalności spo­łecznej. Człowiek z wielką pasją, szczególnie ukochał nauki humanistyczne. Doskonale znał literaturę niemieckojęzyczną, którą czytał w oryginale. Lubiany zarówno przez uczniów, jak i grono pedagogiczne.

 


RawskiALEKSANDER RAWSKI

Urodził się 17 kwietnia 1906 r. w miejscowości Goździk (pow. miński). Zmarł 8 października 1984 r., pochowany w Mińsku Maz.

Studiował na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym. Po ukończeniu studiów, 4 października 1932r. uzyskał dyplom magistra filozofii w zakresie matematyki, uprawniający do nauczania tego przedmiotu w szkołach średnich, początkowo jako nauczyciel kontraktowy. Pracę nauczycielską, w drodze wyjątku za zezwoleniem Kuratora Okręgu Szkolnego Warszawskiego, rozpoczął rok wcześniej (w 1931r.) w Prywatnym Gimnazjum Koedukacyjnym Towarzystwa Szkół Średnich w Mińsku Maz. Pracował tu do wybuchu wojny 1939r. Należał w tym czasie do Związku Rezerwistów i Towarzystwa Nauczycieli Szkół Średnich.

W 1934 r., po odbyciu przepisowej praktyki nauczycielskiej w Prywatnym Gim­nazjum Koedukacyjnym Szkół Średnich, poddał się państwowemu egzaminowi na nauczyciela szkół średnich, w wyniku którego uzyskał uprawnienia do nauczania matematyki jako przedmiotu głównego i kosmologii jako przedmiotu pobocznego w szkołach ogólnokształcących i seminariach nauczycielskich państwowych i prywatnych, z językiem wykładowym polskim.

Lata II wojny światowej to szczególnie piękna karta w biografii Aleksandra Rawskiego. Aktywnie uczestniczył w tajnym nauczaniu, a nawet udostępniał swoje mieszkanie dla trzech grup tajnych kompletów. W domu państwa Rawskich 4 uczniów zdało egzaminy maturalne przeprowadzone w ścisłej konspiracji. Zaan­gażował się także w bezpośrednią walkę w szeregach Armii Krajowej. Jego dowód­cą był Stanisław Głowacki, znany patriota i działacz społeczny w środowisku Miń­ska i powiatu. Ponadto Aleksander Rawski posiadał w domu aparaturę pozwalają­cą na nasłuch radiowy. Sporządzano tu stenogramy z nasłuchu radia londyńskiego. Tu również odbywały się spotkania łączników w sprawach podejmowanych przez AK. W okresie 1941/42 przez pewien czas w mieszkaniu Aleksandra Rawskiego ukrywał się legendarny „Lubicz" - dowódca Okręgu Mewa-Kamień.

Po wojnie, po krótkotrwałym pobycie w Krakowie, gdzie pracował w szkole za­wodowej, Aleksander Rawski wrócił do rodzinnego miasta i od 01.10.1945 r. roz­począł pracę nauczycielską w tym samym, co poprzednio gimnazjum. 1 sierpnia 1946r. otrzymał nominację na stanowisko nauczyciela Państwowego Gimnazjum i Liceum w Mińsku Maz.

W czasach stalinowskich jego postawa, działalność okupacyjna, „fideistyczna" orientacja i głęboka religijność nie odpowiadały dyrektorowi szkoły. We wrześniu 1951 r. przeniósł się do pracy w Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewi­cza w Mrozach. Pracował tam do osiągnięcia wieku emerytalnego, to jest do 1970 r., kiedy zgłosił dobrowolne wystąpienie ze służby.

Ta zmiana w życiu Aleksandra Rawskiego była równoznaczna z wieloma uciążliwościami, szczególnie dokuczliwymi ze względu na dużą odległość domu od dworca PKP przy braku miejskiej komunikacji i ciągle opóźniające się, zwłaszcza zimą, pociągi. Pracował także równolegle w Liceum dla Pracujących w Mińsku Maz. Była to cena, jaką ten prawy człowiek i utalentowany, oddany młodzieży pe­dagog płacił za wierność swoim ideałom i przekonaniom.

Wdzięcznie wspomina go wielu wychowanków. Należy do nich m. in. Tadeusz Chróścielewski, pisarz o mińskim rodowodzie, „antytalent matematyczny", jak o sobie mówi, który w wielu swych książkach z podziwem i szacunkiem kreśli por­tret swego ukochanego profesora. Wśród jego wspomnień są między innymi takie: „(...) nasz ukochany młody matematyk nie zdawał sobie sprawy (...), że zależnie od inteligencji obok umysłów posiadających łatwość natychmiastowej i nieprzerwanej koncentracji, są ludzie mniej zdolni, rozkojarzeni, gdy trzeba skupić się na czymś tak bezobrazowym i suchym jak udowadnianie twierdzenia geometrycznego. Kie­dy po takiej galopce myśli i marzeń rzucałem się w forsowną pogoń za rozumowa­niem profesora i kolegów śmigających z zapałem kredą po tablicy, było już za póź­no, aby ich doścignąć. (...) Byłem pierwszym uczniem w klasie u pana Pierzana, a u pana Rawskiego tylko w ostatniej szóstce. Z panem Rawskim, choć mi dwóje czasem stawiał, po lekcjach bardzośmy się lubili i o te dwóje nie miałem żadnej pretensji (...). Pan był mile młody i zarazem dorośle stateczny. „Jak stary" - mówi­ło się wtedy o takich młodych statecznych. Pan nie krył się przed nami ze swoimi młodymi zainteresowaniami. (...) Był swój, ale nie zapanbracki. Bardzo dbał o ele­gancję wypowiedzi i nigdy nie odstawiał, jak się to nieraz zdarza starszym, „fajnego chłopa". Rozmowa Pana ze wszystkimi przedzierzgała się bardzo często w dialog głównie nasz.... "

Dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego w Mrozach wysoko ceniła fachowość, bogatą wiedzę i pedagogiczny talent Aleksandra Rawskiego, czego wyrazem były okolicznościowe nagrody pieniężne przyznawane „Za wyróżniającą pracę dla dobra szkoły i młodzieży".

 


RochowiczANTONI GABRIEL ROCHOWICZ

Urodził się 9 czerwca 1942 roku w Zgliczynie Witowym, powiat Mława. Zmarł 19 paź­dziernika 2002 roku. Pochowany na cmentarzu w Mrozach.

Specjalista w zakresie matematyki. W 1961 roku ukończył Liceum Pedagogiczne w Mławie, w 1966 - Studium Nauczycielskie im. M. Nowotki w Ciechanowie - kierunek matematyka z fizyką, w 1971 – uzyskał dyplom Uniwersytetu Warszawskiego - magister matematyki. W 1976 roku ukończył Kurs Dydaktyki Informatyki, w 1985 - Kurs Specjalny dla nauczycieli matematyki, a w 1986 roku otrzymał II stopień specjalizacji w zakresie matematyki.

Powołany do wojska w 1962 roku, służbę odbył w Szkole Chorążych Rezerwy w Le­gnicy. Ukończył ją w stopniu plutonowego podchorążego. Posiadany stopień wojskowy – podporucznik.

Praca zawodowa przebiegała następująco:
1961 - 1966 Szkoła Podstawowa w Lewiczynie,
1966 - 1970 Zespół Szkół Zasadniczych w Sokołowie Podlaskim,
1970 - 1998 Liceum Ogólnokształcące w Mrozach.

W latach 1974 - 1977 pełnił funkcję zastępcy dyrektora LO w Mrozach. W 1982 roku powołany na pełnomocnika - organizatora do spraw preorientacji i poradnictwa zawodowego. Pracował także w Społecznym Komitecie Budowy Domu Na­uczyciela przy LO w Mrozach.

Za swoją pracę nagrodzony w 1984 roku Nagrodą Kuratora Oświaty i Wychowania. Człowiek z wielką pasją, szczególnie ukochał nauki matematyczne. Przez wiele lat prowadził obozy wędrowne, młodzież mogła wówczas poznawać najpiękniejsze za­kątki Polski. Zawsze cierpliwy, serdeczny, przychylny młodzieży, chętny do wszel­kiej działalności społecznej. Człowiek opoka.

Lubiany zarówno przez uczniów, jak i grono pedagogiczne.

 


swiatloŁUCJA ROMANOWSKA (1896 - 1979)

Urodziła się w Chodorkowie w Guberni Kijowskiej na Ukrainie w rodzinie inteligenckiej. W 1918 roku ukończyła Wyższe Pedagogiczne Kursy Języka Francuskiego w Kijowie (oddział paryskiej Sorbony). Pierwszą pracę w zawodzie nauczycielskim podjęła w 1924 roku.

W 1952 roku rozpoczęła pracę w Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach jako nauczycielka języka rosyjskiego. Była też opiekunką szkolnego koła PCK. 15 listopada 1955 roku poddała się uproszczonemu egzaminowi państwowemu dla nauczycieli szkół średnich i zakładów kształcenia nauczycieli w zakresie języka rosyjskiego i zdała go z wynikiem pomyślnym.

W LO w Mrozach pracowała aż do przejścia na emeryturę w 1968 roku. Jej uczniowie i wychowankowie zapamiętali ją jako osobę niezwykłej łagodności, dobroci, kochającą młodzież. Ten szczególnie ciepły stosunek do młodzieży w pewnym stopniu miał związek z osobistą tragedią, jaką przeżyła Pani Romanowska, tracąc dwudziestoletnią córkę.

Łucja Romanowska zmarła w 1979 roku. Spoczywa na cmentarzu w Mrozach.

 


RudkaJÓZEF RUDKA

Urodził się 9 grudnia 1913r. w Brodkach gm. Wodynie pow. Siedlecki. Zmarł 1 listopada 1974 r. pochowany na cmentarzu w Mrozach.

Był synem średniorolnego chłopa Józefa Rudki i Rozalii z Kublików. Sześć klas szkoły powszechnej ukończył w Wodyniach, a gimnazjum humanistyczne w Mińsku Mazowiec­kim w 1934r.

Po odbyciu w latach 1934-36 obowiązkowej służby wojskowej w 22 pp w Siedlcach, w 1937 rozpoczął studia na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Humanistycznym. W sierpniu 1939r. brał udział w obronie Warszawy, walcząc w szeregach 36 pp. Kiedy Warszawa legła w gruzach i nie mógł kontynuować studiów, powrócił na wieś do rodziców. Tu obok pomocy w gospodarstwie zajmował się tajnym nauczaniem

Po wojnie zaczął pracować jako nauczyciel w Samorządowym Gimnazjum w Latowi­czu pow. Mińsk Maz. Tam poznał nauczycielkę Wandę Anusz z Warszawy, z którą 22 lipca 1946r. zawarł związek małżeński. W rok później szkoła w Latowiczu została zli­kwidowana przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego i Rudkowie prze­nieśli się do Łochowa, pow. Węgrów. Tam zatrudnieni zostali w miejscowym Samo­rządowym Gimnazjum Ogólnokształcącym. Równocześnie wznowili studia. W wakacje powrócili w rodzinne strony.

Od 1.09.1948r. aż do emerytury 1.09.1974 r. Józef Rudka pracował w Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza w Mrozach początkowo na stanowi­sku nauczyciela, później dyrektora szkoły.

W 1949r. Józef Rudka ukończył studia, otrzymując dyplom magistra filozofii w za­kresie filologii klasycznej. Jeszcze w tym samym roku we wrześniu rozpoczął na­stępne, studiując na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Dyplom tej uczelni otrzymał w 1952r.

Interesowały go szczególnie języki obce. W gimnazjum zupełnie samodzielnie na­uczył się dobrze języka niemieckiego obok obowiązkowej nauki języka francuskie­go. Słabiej nieco znał język angielski, był natomiast rozmiłowany w języku greckim. W ciągu całego życia, codziennie wieczorem musiał poczytać chociaż trochę tekstów w wymienionych językach. Doskonaląc swoje kwalifikacje zawodowe, ukończył sze­reg różnych kursów i studiów m. in. Roczne Studium Pedagogiczne w Warszawie. Ponadto systematycznie czytał dzieła naukowe, także pedagogiczne oraz dotyczące organizacji i zarządzania. Jego wykształcenie ogólne miało bardzo szeroki zasięg. Był pedagogiem z powołania, przyjacielem młodzieży i niezawodnym znawcą jej psychiki. Trudne i konfliktowe sytuacje rozstrzygał z życzliwością, mądrze i spra­wiedliwie. Jednocześnie cechowała go konsekwencja w egzekwowaniu wiadomości i realizacji stawianych zadań.

Był dyrektorem twórczym, nieustannie doskonalił styl i formy zarządzania placów­ką. Dbał o wysoki poziom merytoryczny kadry nauczycielskiej, troszczył się o jej dokształcanie i doskonalenie zawodowe. Rada Pedagogiczna pod jego kierownic­twem stanowiła twórczy i zaangażowany zespół, który stworzył uczniom dobre wa­runki do rozwoju intelektualnego.

Szczególny nacisk kładł na powiązanie szkoły i młodzieży z życiem środowiska, czyniąc z niej ośrodek życia kulturalnego Mrozów i sąsiednich miejscowości. Organizowane uroczystości z programem artystycznym: 100- osobowym chórem, zespołami recytatorskimi (pokazywane także w telewizji) i teatralnym, cieszyły się specjalną jego opieką. Wprowadził też do szkoły koncerty Filharmonii Narodo­wej, Estradę Warszawską, popierał wyjazdy młodzieży do teatru i muzeów, rozwój turystyki poprzez wycieczki i obozy wędrowne, rozbudował akcję letnią.

Szkoła pod jego kierownictwem rozkwitała w każdej dziedzinie. Praca dawała mu poczucie szczęścia. Uważał, że każdy ma obowiązek pracy społecznej i wierzył, że każde działanie w dobrej intencji przynosi pożytek.

Był także doskonałym menażerem, umiał zdobyć fundusze na inne inwestycje i znaczne poszerzenie terenu szkolnego, co wymagało dużo wysiłku i zabiegów przez wiele lat. Potrafił zintegrować władze samorządowe, także społeczeństwo Mrozów i okolicy, do dokonania zakupu znacznego obszaru lasu na park szkolny i działki ornej na powiększenie terenu szkolnego, co sprawiło, że budynek szkolny otrzymał piękną oprawę i rozległy teren do użytkowania. Rozpoczął też szereg no­wych inwestycji: rozbudował pomieszczenia internatu, budynki gospodarcze, salę gimnastyczną i trzy sale lekcyjne. Przed jego śmiercią Dom Nauczyciela miał już dwa piętra, zaś prace przy budowie internatu były zaawansowane.

Po piętnastu latach dyrektorowania w Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach po­zostało wiele śladów pięknej działalności dyrektora Józefa Rudki. Jego pogrzeb zgromadził ok. 5 tys. osób: absolwentów i społeczności lokalnej, rodziny i przyja­ciół. Po śmierci dyrektora młodzież cały rok nosiła żałobę, a pamięć o nim jeszcze w wielu sercach długo żyć będzie.

Horacjańska sentencja „non omnis moriar" najtrafniej podsumowuje jego życie.

 


RudkowaWANDA RUDKOWA (1920-2005)

Urodziła się 8 czerwca 1920 roku w Warszawie. Zmarła w 2005, pochowana na cmentarzu w Mrozach. Córka Marii i Karola Anuszów, nauczycieli.

Oboje rodzice pracowali jako nauczyciele w pow. siedleckim. Wojna przerwała jej studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas okupacji pomagała w nauce swoim braciom i ich kolegom, którzy zdawali egzaminy u profesorów tajnych kompletów w Siedlcach. Następnie rozpoczęła pracę na tajnych kompletach zorganizowanych przez Jana Stabińskiego, ówczesnego kierownika szkoły w Latowiczu. Po ukończeniu kursu nauczycielskiego w Siedlcach w 1945 roku, otrzymała propozycję objęcia posady nauczycielki w Samorządowym Gimnazjum w Latowiczu. Po dwuletniej pracy, na skutek likwidacji szkoły, wraz z mężem Józefem Rudką, przeniosła się do Gimnazjum w Łochowie, a w 1948 roku do Mrozów.

W gimnazjum w Mrozach uczyła języka polskiego, historii, niemieckiego i łaciny. W 1951 r. ukończyła polonistykę na studiach dziennych, co wiązało się z uciążliwymi dojazdami do Warszawy i powrotami do domu o północy. Gimnazjum w Mrozach pracowało wówczas w starym małym budynku na dwie zmiany, co umożliwiało otrzymanie dwóch wolnych dni.

Wanda Rudkowa była również wychowawczynią w internacie, prowadziła teatr szkolny i koło recytatorskie. Te ostatnie zajęcia dawały jej dużo satysfakcji.

- Co roku wystawialiśmy sztukę Aleksandra Fredry. Była „Zemsta”, „Śluby panieńskie”, „Damy i huzary”, „Gwałtu, co się dzieje” i inne. Starałam się przybliżyć młodzieży twórczość Jerzego Szaniawskiego. Przygotowałam „Most” i „Matkę”. Układałam scenariusze z twórczości Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza i wielu innych poetów.

– Nasz teatr jeździł do sąsiednich miejscowości i zbierał spore fundusze, a uczniowie mieli ogromną radość, że mogą występować na scenie. – wspominała W. Rudkowa. To czynne uczestnictwo w kulturze dawało przede wszystkim niemałą wiedzę literacką i kształtowało wrażliwość i osobowość młodzieży. W czasie budowy nowego gmachu szkoły, wpłaciliśmy 20 tys. zł co, wtedy było znaczącą kwotą. Później zarabialiśmy na scenę i kurtynę. – Pamiętam, że z zysków ze sztuk: „Zemsta” i „Grube ryby”, jakie graliśmy w Mińsku Mazowieckim, Kałuszynie, Kotuniu i innych miejscowościach, kupiliśmy kilka par łyżew z butami. Wtedy na boisku było lodowisko, a jazda na lodzie była popularnym sportem.

Wanda Rudkowa potrafiła zaszczepić młodzieży miłość do poezji, a jej pasja i zaangażowanie udzielały się uczniom. Wszystkie akademie i uroczystości w gminie, a często i w powiecie, odbywały się z udziałem recytatorów z liceum w Mrozach. Szkoła zdobywała sławę w całym środowisku. – To prawda, szkolny teatr znany był w województwie , a nawet w kraju. Uczniowie zdobywali zaszczytne miejsca na różnych konkursach recytatorskich, a Józio Tomusiak z Kałuszyna zdobył laury ogólnopolskie.

- Z biegiem lat teatry szkolne przestały działać. Wyparła je telewizja, a i władze oświatowe polecały ograniczać się do akademii i małych form, bo ich zdaniem, teatr pochłaniał młodzieży zbyt wiele czasu. – wspominała Wanda Rudkowa. Prowadzenie teatru i koła recytatorskiego pochłaniały niemało czasu i kwalifikacji. Każdy program był inny, solidnie przygotowany i ciekawy. O czerpaniu pomysłów do tej pracy tak mówiła: –

- Przez szereg lat raz w miesiącu jeździłam do Warszawy na szkolenia w zakresie „żywego słowa”, prowadzone przez Kuratorium. Dwukrotnie też byłam na kursach we Wrocławiu. -

Wiele uroczystości Pani Wanda Rudkowa starała się urozmaicić własnym piórem dla kształtowania lokalnego patriotyzmu, miłości własnej szkoły. Do dziś w liceum śpiewany jest szkolny hymn jej autorstwa, do którego muzykę stworzył nauczyciel śpiewu, już nie żyjący Zygmunt Arcyz. Pragnęła, aby młodzież czuła swój związek z narodem, historią, kulturą polską. Proste słowa hymnu są tego dowodem:

Zrodzeni z tajnych kompletów
Rośniemy wraz z Polską nową
I dobrze wiemy od dawna,
Że świat się zdobywa głową.

Ref.:      Mrozy, Mrozy, miłe Mrozy
Ukryte w zieleni lasów
Chcemy z całego serca
Być dumą naszych czasów.

 


SolińskiWALENTY SOLIŃSKI

Urodził się 6 lipca 1908 r. we wsi Kozieniec, gmina Potworów pow. Radom. Zmarł. w 1981 r., pochowany w Mrozach.

Maturę zdał w Seminarium Nauczycielskim w Radomiu w 1926r. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej ukończył Szkołę Podchorążych w Berezie Kartuskiej, w 1929 r. uzyskał stopień wojskowy – plutonowy podchorąży.

Pracę nauczycielską rozpoczął w Szkole Powszechnej w Mrozach w październiku 1929 roku. Tutaj też poznał swoją przyszłą żonę. W Szkole Powszechnej w Mrozach uczył przez całą okupację. W czasie wojny od 1.09.1940 roku do 30.08.1944 brał także udział w tajnym nauczaniu. W prywatnych domach uczył geografii. Kiedy w Mrozach utworzono Liceum, zaczął pracować w tej szkole jako nauczyciel matematyki, fizyki i astronomii. Pracując w Liceum, jednocześnie studiował w latach 1946-1956 na Wydziale Matematyki – Fizyki – Chemii Uniwersytetu Warszawskiego.

W roku szkolnym 1953/1954 powierzono mu stanowisko zastępcy dyrektora szkoły. W latach 1954-1956 pełnił funkcję dyrektora szkoły. Wykształcił i wychował wiele pokoleń młodzieży. Zawsze był bardzo wymagający, dokładny, czasami wręcz pedantyczny. Matematykę uważał za „Królową Nauk". Miał duże uznanie dla znanych matematyków, znał ich życiorysy. Interesował się też literaturą, polityką. Pozostawił po sobie dużą bibliotekę.

Przez 11 lat był radnym w Radzie Gromadzkiej. Pełnił także funkcję radnego w Radzie Powiatowej przez dwie kadencje. Był bardzo przywiązany do swoich korzeni. Cenił swój region, pamiętał o tradycjach ludowych. Pomagał bliższej i dalszej rodzinie oraz swoim znajomym w kształceniu dzieci, które kończyły edukację w Liceum w Mrozach.

Pochodził z Kielecczyzny, ale pokochał też Mrozy. Mieszkając wiele lat w tej miejscowości, przywiązał się do niej. Nie chciał opuścić jej nawet wtedy, kiedy był chory i rodzina chciała zabrać go do Warszawy.

Kochał przyrodę, bardzo dbał o swoją działkę, sadził na niej drzewa. Postrzegany przez innych jako surowy i wymagający miał jednak duże poczucie humoru. Był aktywnym członkiem ZNP. Dobrze przygotowywał uczniów do matury i egzaminów na wyższe uczelnie. Wielu jego uczniów i wychowanków kończyło studia na kierunkach matematyczno-przyrodniczych.

W 1939 r. otrzymał odznaczenie za 10 lat pracy zawodowej. Został dwukrotnie nagrodzony - w 1950 i 1960r. - przez Kuratorium Oświaty w Warszawie. Na emeryturę odszedł w 1970 roku.

 


SowaWACŁAW JAN SOWA (1923- 1982)

Urodził się w małej miejscowości w po­wiecie ostrzeszowskim, w województwie poznańskim. Przed wybuchem II wojny światowej ukończył szkołę podstawową i dwie klasy gimnazjum w Ostrzeszowie.

Podczas okupacji niemieckiej został wywieziony z Wielkopolski wraz z rodziną na tereny wschodnie, trafił do Mrozów. Działał wówczas w szeregach organizacji Polska Niepodległa AK. Po wojnie pan Wacław na stałe zamieszkał w Mrozach, założył rodzinę, poślubił panią Jadwigę Zawadzką, nauczycielkę matematyki w Mrozach. Państwo Sowowie wychowali pięciu synów.

Wacław Sowa naukę kontynuował, kształcąc się zaocznie. Ukończył korespondencyjnie Liceum Pedagogiczne w Grodzisku Mazowieckim, następnie studium nauczycielskie, zdobywając uprawnienia do pracy pedagogicznej. Zdobył również kwalifikacje do pracy na stanowisku bibliotekarza szkół licealnych, kończąc kurs I stopnia zorganizowany przez Krajowy Ośrodek Kształcenia Bibliotekarzy w Jarocinie.

Do pracy w Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach został przyjęty w 1952 roku przez dyrektora Stanisława Ciąćkę. Pracował na stanowisku bibliotekarza, nauczyciela wychowania technicznego oraz, przez ostatnie 23 lata swojej pracy i życia, na stanowisku kierownika internatu.

Pan Sowa bardzo aktywnie uczestniczył w budowie obecnego budynku szkolnego, a następnie internatu. Internat w Mrozach z tamtych czasów wszystkim kojarzy się z panem Kierownikiem, który nie szczędził czasu, sił i pracy dla dobra szkoły i młodzieży, szczególnie wychowanków internatu. Był zawsze życzliwy dla wszystkich i pomocny, szczególnie w sprawach technicznych i gospodarczych. W pracy spędzał bezinteresownie wiele dodatkowych godzin. Troszczył się o „swój" obiekt, wiele radości sprawiło mu przeniesienie placówki ze starego baraku do nowoczesnego przestronnego budynku.

Pan Sowa pełnił również funkcje społeczne w szkole i środowisku. Był Społecznym Inspektorem Pracy w Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach, osobą odpowiedzialną za przepisy BHP na terenie zakładu pracy. Działał również w ZNP. Ze szczególną sumiennością wywiązywał się z powierzonych obowiązków. W latach 1972-1975 był ławnikiem Sądu Powiatowego w Mińsku Mazowieckim.

Pan Wacław Sowa był koleżeński i przyjazny wobec kolegów-nauczycieli i uczniów. Był ceniony i szanowany za swoją postawę. Nie dbał tylko o swoje zdrowie. Zmarł w maju 1982 roku.

 


swiatloZOFIA ŚCIEBOROWA

Urodziła się 20 czerwca 1900 r. w Mińsku Litewskim. Zmarła w 1984 r. - pochowana na cmentarzu w Mrozach.

Pochodziła z rodziny robotniczo-chłopskiej. W 1918 roku ukończyła rosyjskie Gimnazjum w Moskwie. Pracę w zawodzie nauczycielskim rozpoczęła w 1922 roku. Pierwsze swoje nauczycielskie kroki stawiała na Polesiu. W roku szkolnym 1929/30 ukończyła Wyższy Kurs Nauczycielski, uprawniający ją do nauczania w szkołach powszechnych. W latach 1947-52 studiowała na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi na Uniwersytecie Warszawskim i uzyskała tytuł ma­gistra w zakresie geografii ekonomicznej.

Zofia Ścieborowa była niezwykle silną osobowością, położyła niewątpliwie duże zasługi nie tylko dla rozwoju Liceum w Mrozach, w którym przepracowała 30 lat, ale także dla oświaty w regionie mazowieckim. Zawsze pracowała z wielkim zaangażowaniem i pasją. W latach wojny działała w konspiracji, była członkiem AK i nauczycielką tajnych kompletów. Po wojnie należała do ZSL, pracowała społecznie podczas kampanii wyborczych do Rad Narodowych. Między innymi z jej inicjatywy powstała w 1944 roku Szkoła Średnia Ogólnokształcąca w Mrozach, dając początek późniejszemu LO. Przez 30 lat była członkiem ZNP. Przez 2 kadencje skarbnikiem ZOPZNP w Mińsku Mazowieckim.

W Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach Zofia Ścieborowa była przede wszystkim nauczycielką geografii, później także języka rosyjskiego. Opiekowała się również organizacjami młodzieżowymi, początkowo szkolnym kołem PCK, późnie] Kołem Krajoznawczo-Turystycznym. Przeprowadzała honorowe badania gwaroznawcze związane z opracowywaniem „Słownika gwar mazowiecko-podlaskich” pod redakcją profesora Witolda Doroszewskiego. Była działaczką ruchu krajoznawczo-turystycznego znaną w powiecie i województwie. To ona organizowała pierwsze w szkole obozy wędrowne i wycieczki zagraniczne dla młodzieży. Pod jej kierunkiem zostały opracowane dwie monografie wsi oraz informator krajoznawczy dla obozów wędrownych o Mrozach i najbliższej okolicy, wydane przez PTSM. Była członkiem Wojewódzkiego Zarządu PTTK i PTSM. Prowadziła również zespół samokształceniowy dla geografów w powiecie mińskim. Za swoją wyróżniającą pracę wielokrotnie otrzymywała podziękowania, medale, nagrody i odznaczenia.

Pierwsze podziękowanie za sumienną, owocną i bezinteresowną pracę przy organizacji Okręgowej Wystawy Szkolnej otrzymała w 1929 roku w Brześciu. Także w Brześciu odznaczono ją „Medalem za długoletnią służbę".

Później przyszły inne nagrody i odznaczenia. Za aktywną pracę w ZNP odznaczona Złotą Odznaką ZNP.

W 1961 roku otrzymała Odznakę Tysiąclecia za działalność społeczną w Obchodach Tysiąclecia Państwa Polskiego. W 1962 roku przyznano jej odznakę „Zasłużony Działacz Turystyki". W 1969 roku otrzymała Złotą Odznakę za zasługi dla województwa warszawskiego. Najwyższym dowodem uznania władz dla jej pracy był Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Za jej zaangażowanie dla promocji walorów krajoznawczo-turystycznych i zdrowotnych Mrozów i całego Mazowsza pozostała w pamięci wychowanków i społeczności szkół, w których pracowała.

 


WiącekBOŻENA WIĄCEK

Urodziła się 5 stycznia 1964 r. w Kątach Zdrojach. Zmarła 14 września 2000 r.

Nauczycielka matematyki i informatyki w Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach w latach 1987-1997. Nauczycielka matematyki w Salezjańskim Liceum Ogólnokształcącym w Mińsku Mazowieckim w latach 1997-2000.

Pani Bożena Wiącek pochodziła z rodziny nauczycielskiej. Była absolwentką Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Mrozach. W 1987 roku ukończyła studia w Wyższej Szkole Rolniczo-Pedagogicznej w Siedlcach – kierunek: matematyka. W tym samym roku rozpoczęła pracę w Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach jako nauczyciel matematyki, a potem także informatyki. W Liceum Ogólnokształcącym w Mrozach pracowała do 1997 roku. Przeszła na pełny etat nauczyciela matematyki w Salezjańskim Liceum Ogólnokształcącym w Mińsku Mazowieckim.

Otrzymała liczne nagrody Dyrektora Szkoły za pracę dydaktyczno-wychowawczą i zaangażowanie na rzecz szkoły. Bardzo lubiła pracę w szkole – przecież pochodziła z rodziny o tradycjach nauczycielskich. Szczególnie ceniła pracę z młodzieżą, która dawała jej wiele satysfakcji. Poświęcała dodatkowo wiele czasu, aby wyjaśniać młodzieży zawiłości matematyki i rozwijać jej matematyczne zainteresowania. Posiadała duży talent pedagogiczny.

Często organizowała wycieczki szkolne. Jej pasją były góry, zwłaszcza Tatry. Interesowała się także współczesną literaturą, muzyką, teatrem, filmem. Była bardzo życzliwa dla młodzieży, pomagała uczniom w trudnych sytuacjach życiowych i problemach osobistych.

Zapamiętaliśmy ją jako osobę koleżeńską, wyrozumiałą, taktowną, serdeczną i pogodną. Zawsze służyła dobrą radą zarówno uczniom, jak i koleżankom i kolegom. Posiadała wielką mądrość życiową (mimo młodego wieku). Była osobą otwartą na innych i towarzyską. Potrafiła rozmawiać z każdym i na każdy temat. Miała wielu przyjaciół – w różnych środowiskach i w różnych częściach Polski.

Była osobowością, o której zawsze pamięta się i do której często wraca się myślami. Zmarła po długiej i ciężkiej chorobie.

 


swiatlo